Hotelarstwo
Dzisiaj jest: Piątek, 17 Listopad 2017, imieniny Grzegorza i Salomei
Szukaj w serwisie:    

Pływający kurort i wieża Babel

Na pokładach niemal ćwierć tysiąca dużych statków pasażerskich wypoczywało w 2008 r. 17,2 mln turystów, a wartość całego rynku wycieczek morskich szacowano w tym czasie na około 30 mld USD. Jest to jeden z nielicznych segmentów rynku turystycznego, który mimo kryzysu wzrasta i potrzebuje nowych pracowników.
„Oasis of the Seas”, największy zbudowany do tej pory statek pasażerski, wyruszy w grudniu w swój pierwszy rejs wycieczkowy z Port Everglades w Fort Lauderdale na Florydzie do Labadee na Haiti. Właściwie zbudowanego nakładem 1,4 mld USD „Oasis” nie można już nazywać ani statkiem pasażerskim, czyli cruise ship, ani luksusowym pływającym hotelem, lecz raczej pływającym produktem turystycznym. Na to w każdym razie liczy jego armator Royal Caribbean, który chce obalić stereotyp, że na statkach wycieczkowych nie ma co robić i że podróżują nimi tylko emeryci. Chce także żeby u turystów egzotyczny port, do którego zazwyczaj udaje się statek pasażerski, zszedł na drugi plan, bo celem podróży i główną atrakcją ma być sam statek.
Na razie jest atrakcją, ale dla mediów, które uciekają się do rozmaitych porównań: pięć razy większy od „Titanica”, bardziej luksusowy i szerszy o połowę od „Queen Mary 2”, etc. Zaiste, w długim na 360, szerokim na 64 i wysokim na ponad 74 metry (z czego 65 ponad wodą, co odpowiada 21-piętrowemu budynkowi) kadłubie pomieściło się nie tylko 2706 kabin i apartamentów, ale także teatr z widownią na ponad 2,1 tys. miejsc czy Teatr Wodny mieszczący 735 widzów, przy których statkowa sala konferencyjna na 300 miejsc wydaje się karzełkiem.
Do niespotykanych nie tylko na innych statkach, ale i w wielu miastach atrakcji należą m. in.: park na otwartym powietrzu, pełen drzew i wiszących ogrodów (na statku jest ponad 2 tys. roślin), deptak z karuzelą, dwa baseny ze sztuczną falą, wieża do skoków, galeria handlowa, ruchomy, poruszający się między pokładami statku bar, licząca 25 metrów lina do zjazdów, boiska do koszykówki, dziewięciodołkowe pole golfowe, licząca niemal 700 metrów ścieżka do joggingu, salony SPA i fitness, etc. Nagromadzenie tylu atrakcji na jednym statku nie jest przypadkowe. Jest to broń, którą linie pasażerskie mają skutecznie powalczyć z organizatorami wypoczynku na lądzie już nie tylko o procent udziału w rynku turystycznym, ale o całą pulę, jaką konsumenci przeznaczają na wakacje. Ile zatem kosztuje ta przyjemność?
Ceny zaczynają się od 729 USD od osoby w kabinie dwuosobowej, a kończą na 34 tys. USD za wynajęcie na tydzień jednego z 28 luksusowych apartamentów na ostatnim „piętrze” statku. „Oasis of the Seas” standardowo zabiera w rejs 5,4 tys. pasażerów, jednak maksymalna liczba miejsc to 6296. Statek obsługują, ale przede wszystkim zaspokajają różnorodne potrzeby pasażerów, 2162 osoby. Dużo, bo „Oasis” zabiera dużo pasażerów. Załoga statystycznego dużego statku pasażerskiego liczy średnio 1-1,3 tys. osób, przy czym prawdziwych marynarzy jest niewielu, ponieważ 70-80 proc. to zwykle personel hotelowo- gastronomiczny. Osobom przyzwyczajonym do proporcji między liczbą zatrudnionych a liczbą miejsc oferowanych przez statystyczny hotel lądowy personel ten może wydawać się zbyt liczny. Jednak nigdzie na lądzie, nawet w „siedmiogwiazdkowym” hotelu w Dubaju, standardu obsługi klienta nie da się porównać do serwisu na przeciętnym statku pasażerskim. Statki pasażerskie są w istocie pływającymi miastami, zatem – jak w każdym mieście – potrzebne są ręce do pracy nie tylko w hotelarstwie i gastronomii, ale i innych zawodach: fryzjera, manikiurzystki, pielęgniarki, dyskdżokeja, instruktora nurkowania, fotografa czy ochroniarza.
W części hotelowej statku najbardziej pożądanymi zarówno przez pracodawców, jak i poszukujących pracy są posady kelnerów, pracowników barów i stewardes. Taka praca najbardziej różni się od podobnego zajęcia na lądzie i wymaga przyswojenia dużej wiedzy i specjalistycznego słownictwa. Kwalifikacje zawodowe zawsze muszą być jednak poparte nienaganną znajomością języka angielskiego. Chociaż podstawowe uposażenie jest bardzo niskie i wynosi 100-500 USD, to realny zarobek kelnera czy stewardesy za sprawą napiwków może oscylować wokół 4 tys. USD miesięcznie. Jednak mimo takich apanaży załogi statków cechuje duża fluktuacja. Dzieje się tak dlatego, że wymagania, tempo pracy, rozstanie z najbliższymi czy po prostu stres sprawiają, że część personelu sama chce lub zmuszona jest do szukania innego zajęcia.
Obecnie morza i oceany przemierza ponad 240 dużych statków wycieczkowych dysponujących łącznie 354 tys. miejsc w kabinach. W 2008 r. z wypoczynku na ich pokładach skorzystało 17,2 mln turystów. Do 2012 r. flota ta powiększy się o 34 statki z 86 tys. łóżek. Armator „Oasis of the Seas”, czyli Royal Caribbean International, eksploatuje flotę 22 liniowców, które łącznie mogą zabrać na swe pokłady 61 tys. pasażerów. Royal Caribbean Interantional wchodzi w skład notowanej na giełdach w Nowym Jorku i Oslo i mającej siedzibę w Miami na Florydzie spółki Royal Caribbean Cruises Ltd.
RCC Ltd. jest drugą po Carnival Cruise Lines firmą zajmującą się turystyką morską. Poza Royal Caribbean zrzesza ona także: Celebrity Cruises, CDF Croisieres de France, Azamara Cruises i Pullmantur Cruises. W tym roku rozpoczął działalność kolejny armator: TUI Cruises , który powstał jako joint venture RCC Ltd. i TUI A.G. W sumie RCC jest operatorem 40 statków dysponujących 86,2 tys. miejsc. W przeliczeniu na łóżka odpowiada to 56,5-proc. łącznej liczby miejsc, jaką w lipcu 2009 r. dysponowały wszystkie hotele w Polsce. Plany obejmują wprowadzenie do 2012 r. kolejnych 5 statków i zwiększenie liczby miejsc pasażerskich do 100,85 tys. W 2008 r. przychody spółki Royal Caribbean Cruises Ltd. wyniosły 6,533 mld USD, zaś zysk netto 573,7 mln USD. RCC Ltd. zatrudnia ok. 49,6 tys. osób, z czego 44,6 tys. stanowi personel pływający.
Statki RCC przewiozły w 2008 r. ponad 4 mln pasażerów, co daje spółce 23,3-proc. udział w rynku. Wykorzystanie miejsc na statkach wyniosło aż 104,5 proc., chociaż było i tak niższe niż np. w roku 2005, gdy osiągnęło 106,6 proc. „Ponadnormatywna” frekwencja jest rezultatem dwóch czynników. Statystyczna, czy też eksploatacyjna liczba miejsc na statkach podawana jest przy uwzględnieniu wykorzystania kabin przez dwie osoby, ponieważ jednak w praktyce dysponują one większą liczbą łóżek czy też koi, to wyższa liczba pasażerów podnosi wskaźnik wykorzystania. Drugim czynnikiem jest brak sezonowości w tego typu turystyce, ponieważ statki pływają tam, gdzie jest pogoda.
Andrzej Szafrański

© 2009-2017 Hotelarstwo. Istnieje od wieków.
Projekt & cms: www.zstudio.pl
Newsletter: