Hotelarstwo
Dzisiaj jest: Piątek, 23 Sierpień 2019, imieniny Filipa i Apolinarego
Szukaj w serwisie:    

Myślisz o hotelu? Pomyśl komu zawierzasz

Czy powierzysz oszczędności przypadkowej osobie, bo obieca je pomnożyć? I zapewni Cię, że jest ekspertem od pomnażania? A swoje zdrowie komuś, kto powie o sobie: jestem lekarzem? A może swoje nastoletnie dziecko wyślesz na wycieczkę z obcymi facetami? Bo powiedzą, że są opiekunami? Nie?
To czemu los kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu milionów złotych powierzasz komuś, kto powie o sobie: hotelarz?

W każdej branży są początkujący, adepci, przeciętni, ponad przeciętni, doświadczeni i eksperci

Operacji na otwartym sercu nie wykonuje młodzieniec od 2 lat praktykujący w szpitalu, będący w trakcie studiów. Pracy anestezjologa nie wykonuje przypadkowa osoba, która w harcerstwie pracowała w szpitalu polowym na obozie. Konstrukcji kilkunastopiętrowego wieżowca nie projektuje student politechniki czy inżynier od kanalizacji, tylko doświadczony w budownictwie wysokościowym inżynier- konstruktor.
Przykłady można mnożyć.

Hotelarstwo też ma różne poziomy wtajemniczenia

Z ŻYCIA WZIĘTE
Małżeństwo przygotowuje się do budowy czterogwiazdkowego hotelu. Niemałego: ponad 90 pokoi, sale konferencyjno-bankietowe, basen. Inwestycja na ponad 30 milionów złotych, w ponad połowie kredytowana przez bank.
Jaki to projekt?
Całość w pięknym parku starych drzew, obok dużej atrakcji turystycznej na skalę europejską. W jednym z miast powiatowych, będących rozpoznawalną marką samą-w-sobie, ale z uwagi na bliskość dużego miasta wojewódzkiego traktowanego przez turystów jako: 'atrakcja na jednodniową wycieczkę, bez noclegu'. Potencjał jest więc duży, ale rynek trudny bo konkurencja dużego miasta jest silna.
Z tego powodu inwestycja wymaga wyjątkowo uważnego przemyślenia i przemyślanego zaprojektowania, w tym precyzyjnego skalkulowania funkcji przyszłego hotelu. Racjonalnego kompromisu - wynikającego ze znajomości potrzeb klientów versus istniejąca oferta konkurencji.
Spotykam się z inwestorami, rozmawiamy.
I w trakcie rozmowy z ich ust słyszę coraz bardziej kontrowersyjne pomysły. Pytam o źródło inspiracji. W odpowiedzi słyszę: 'doradza nam lokalny hotelarz'. Z ciekawości pytam kto taki. Okazuje się, że pod miastem jest zajazd. Nieskategoryzowany. Typowa przydrożna gastronomia z noclegami. Kieruje zajazdem osoba najęta przez właściciela zajazdu, która w ostatnich miesiącach poprawiła jakość jedzenia i obsługi w restauracji, co miejscowi sobie cenią. 
I oto rozsądni ludzie, którzy mają duże, świetnie prosperujące przedsiębiorstwo, a którzy zaczęli wydawać ponad 30 milionów złotych na niełatwy projekt hotelarski, są skłonni zawierzyć osobie, której całe doświadczenie hotelarskie - to przydrożny zajazd z restauracją i pokojami gościnnymi.
Dziwię się. Bo inwestorzy będą budowali czterogwiazdkowy hotel, rozmawiamy o międzynarodowych markach i nagle doradcą okazuje się 'pan z zajazdu'. Gotów wręcz na 3 lata się z nimi związać i im hotel 'wyprowadzić'. A oni są temu rozwiązaniu poważnie radzi.
Bo przecież: 'hotelarz to hotelarz'.
'Hotelarz z zajazdu' - doradza jak sam umie. Nie ma co przytaczać jego światłych rad.

Zdumiewające jest to, że dla części inwestorów: hotelarz to hotelarz

Z ŻYCIA WZIĘTE
Inwestorzy budują hotel. Mąż buduje, żona odpowiada za całą resztę. Budynek jest w stanie developerskim, więc 'najwyższa pora zatrudnić hotelarza, bo za pół roku otwarcie'. Przyjeżdżam na budowę.
Architekt wykonał dobrą pracę, budynek ładny. Z funkcjonalnością gorzej, ale to wciąż słabość wielu polskich architektów: nie znają się na projektowaniu obiektów hotelowych a projektują. Pecunia non olet. 
W trakcie obchodu budynku od piwnic po poddasze pokazuję i tłumaczę: co jest źle i dlaczego, podpowiadam jak rzecz uratować. Pokazuję wyłącznie rzeczy, które są jeszcze do uratowania, choć wymagają poniesienia dodatkowych kosztów.
Pani oburzona, bo jej ten projekt konsultował hotelarz.
Nienachalnie dopytuję o szczegóły. 'Hotelarz' okazuje się być wykładowcą katedry turystki w powiatowej filii lokalnej wyższej uczelni, a kiedyś był kierownikiem recepcji w hotelu Orbisu w Poznaniu. Był kierownikiem przez kilkanaście lat ale ponad trzydzieści lat temu.
Pani decyduje się mnie zatrudnić, rozmowa schodzi na warunki finansowe. Po chwili jest oburzona kwotami, spodziewała się bowiem, że pracuję dla idei. W dodatku ona zapłaci po otwarciu hotelu, jak będzie zadowolona.
Uprzejmie żegnam się, szczerze życząc sukcesu. 
Pani informuje mnie na odchodne że nie ma sprawy, ona rozmawia jeszcze z innymi doradcami. Poza tym dziewczyna jej syna studiuje w Poznaniu hotelarstwo, więc w zasadzie to wystarczy.

Z ŻYCIA WZIĘTE
Po seminarium prowadzonym przeze mnie na targach branżowych podchodzi do mnie sympatyczna młoda kobieta. Dziękuje, gratuluje, podziwia. Miło. Poza tym stwierdza, że zainspirowana moim życiorysem też postanowiła zająć się doradztwem hotelarskim. Wyjmuje tablet i pokazuje swoją stronę w internecie. Dobra domena, wpadający w ucho i budujący zaufanie adres, świetnie zrobiona strona. Oglądając, ma się wrażenie dużej firmy konsultingowej, zwłaszcza że wszędzie odmieniane jest słowo 'zespół', choć nigdzie nie ma ani jednego nazwiska. 
Z ciekawości, zaraz po pogratulowaniu 'koleżance po fachu' wyboru tego czym chce się zajmować, pytam o jej doświadczenie i praktykę.
I co się okazuje?
Przez dwa lata pracowała w Ibisie w Szczecinie w recepcji, pomaga mamie
która ma mały, nieskategoryzowany 'pensjonat' w Świnoujściu oraz pomagała w otwarciu dużego pensjonatu w centrum Świnoujścia. I już.
To wszystko, całe jej doświadczenie hotelarskie.

Nie każdy na hotelarstwie zna się
'Basenu nie robimy, bo to potem tylko koszty są' - tego typu pewniki o basenie, klubie hotelowym, SPA, barze, liczbie pokoi - słyszę przy niejednej inwestycji. Gdy pytam o szczegóły tej wiedzy, moi rozmówcy powołują się na rozmowy z wykonawcami, znanym im hotelarzem albo powszechne przekonanie. Gdy dopytuję ile ich znajomego kosztuje basen - nie wiedzą: 'on sam nie wie, ale mówił że drogo'.
Co to znaczy drogo? Dla kogo drogo?
A ile nie będzie zarabiał projektowany hotel nie mając basenu?
Czy 2 tys. złotych za energię do ogrzania i wentylacji basenu miesięcznie to dużo? Przecież to zależy. Jeżeli za pozostałą energię hotel będzie płacił ponad 30 tys. zł miesięcznie - to niedrogo. Jeśli 5 tys. złotych - to warto się zastanowić nad basenem, ale nie skreślać go z góry, nie analizując co hotel traci wraz z nieposiadaniem basenu. 

Zastanawia mnie wiara, bo przecież nie lekkomyślność? 
Skąd bierze się to wiara inwestorów, że każdy kto otarł się o pracę w branży hotelarskiej to 'hotelarz'? Czemu są skłonni ryzykować własny majątek i kredyt idący w miliony złotych, wierząc że architekt zna się na hotelarstwie, podobnie jak pan prowadzący przydrożny zajazd z pokojami lub studentka hotelarstwa?

Jak dobrać doradcę w hotelarstwie?
Doradcę dobiera się według klucza: szukam osoby mającej praktykę i doświadczenie w tym obszarze hotelarstwa, w którym zamierzam zainwestować.Planujesz zajazd z pokojami przy drodze? Szukaj kogoś, kto taki zajazd prowadzi lub niedawno prowadził. Z sukcesami.
Planujesz hotel wypoczynkowy? Trzygwiazdkowy? W górach?
Szukaj hotelarza, który ma w swoim dorobku co najmniej kilka takich obiektów w różnych górach. Który je otwierał i prowadził przez kilka sezonów. Z sukcesami. Hotelarz, który pracował lub pracuje w  hotelach biznesowych w centrach miast nie będzie dla ciebie dobrym doradcą, jeśli otwierasz hotel w górach. Bo on pracuje i ma doświadczenia z zupełnie innego świata hotelarskiego.
Różnice są tak duże, jak między super sportowym Ferrari a dostawczym Fordem.
I to i to ma cztery koła i kierownice, ale na tym podobieństwa się kończą.
Podobnie: jeśli planujesz ekonomiczny hotel 2* - nie słuchaj kogoś, kto pracował w 4*, 5* hotelach SPA. On nie ma pojęcia o tym jak powinien wyglądać, jak działa i jak funkcjonuje i czego wymaga dla rynkowego powodzenia hotel jaki planujesz.

W Polsce jest kilku mistrzów branży hotelarskiej. Osób o wiedzy, doświadczeniu, kompetencjach i praktyce tak szerokich, że pozwalają dobrze doradzić w każdym obszarze i aspekcie hotelarstwa i to na każdym etapie. Już pierwsza rozmowa z nimi pozwala zorientować się, że rozmawia się z osobą, która o tej branży rzeczywiście wiedzę ma ogromną.
Bo jest hotelarz i hotelarz. Ważne by wybrać dobrze. Zwłaszcza gdy ma się przed sobą wydanie znacznej sumy, nie zawsze własnych pieniędzy i w perspektywie inwestycję na kilkanaście i więcej lat.
Powodzenia!

Autor: Jacek Piasta 2019

 

Zawsze fascynowało mnie jak jest z pilotami samolotów
Kto pilotuje jako kapitan największe pasażerskie odrzutowce świata: Airbusy czy Boeingi? Te zabierające po 400-500 pasażerów? Piloci umiejący pilotować awionetki lub samoloty do oprysków rolniczych? Piloci myśliwców? A może piloci śmigłowców szturmowych, czy ciężkich śmigłowców transportowych? Albo dwudziestoparoletni młodzieńcy?
Nie, nie, nie. Nawet jeśli ktoś ma licencję pilota samolotów pasażerskich - to jeszcze daleko mu do latania. By pilotować dany samolot pasażerski trzeba mieć na niego uprawnienia. Na konkretny typ samolotu. Jeśli ktoś ma uprawnienia do latania dużymi Airbusami, to nie może pilotować Embraera.
By zostać kapitanem samolotu pasażerskiego trzeba mieć wieloletnie doświadczenie w lotnictwie i ogromny tzw. nalot ogólny, czyli liczbę wylatanych godzin. Minimum to 1.500 godzin, ale w wielu liniach te minima to 3.000 lub nawet 5.000 godzin.
Pilot pilotowi nie równy. Każdy to przyzna i nie ma co do tego wątpliwości.

Myślisz o hotelu? Pomyśl komu zawierzasz
© 2009-2019 Hotelarstwo. Istnieje od wieków.
Projekt & cms: www.zstudio.pl