Hotelarstwo
Dzisiaj jest: Środa, 20 Wrzesień 2017, imieniny Filipiny i Eustachego
Szukaj w serwisie:    

Kobiety z sieciami*, czyli ekspansja technologii  2011-10-00

"W ciągu najbliższych pięciu lat zamierzamy otworzyć w Polsce 20 obiektów pod marką Hilton. Polska jest dla nas siódmym rynkiem w Europie, po Niemczech, Hiszpanii, Portugalii, Wielkiej Brytanii, Turcji i Rosji", zapowiadał w roku 2008 Ulrich Widmer z Hilton International. Potem przez trzy lata nic się nie działo, a raczej działo się niewiele. Kilka planowanych wówczas Hiltonów nie powstało i raczej nie powstanie. Otwarto zaś tylko dwa.
Inna duża sieć hotelowa – Best Western, w roku 2008 nie ogłaszała wobec Polski żadnych planów. Minęły trzy lata i oto Hilton Worldwide ma w realizacji osiem hoteli, a kolejne są w trakcie negocjacji z inwestorami. Natomiast skromny i nie mający do tej pory w naszym kraju fartu Best Western włączył w tym roku do sieci sześć hoteli. Siódmy jest w drodze, a plany na rok przyszły obejmują podwojenie stanu posiadania, czyli przekroczenie liczby 20 hoteli. Na dziś nie ma w Polsce innych sieci, które odnotowywałyby tak dynamiczny i namacalny postęp. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu Best Western i Hiltona?
Myślę, że przede wszystkim, w kobietach.
Bo dziwnym zrządzeniem losu za rozwój Hiltona i Best Westerna w Polsce odpowiadają kobiety. W Best Westernie CEO Best Western na Finlandię, Kraje Bałtyckie i Polskę jest Finka Saija Kekkonen, natomiast funkcję Director Development Eastern Europe, Hilton Worldwide, sprawuje Magdalena Sekutowska. Saija Kekkonen objęła swą funkcję w styczniu 2007 roku, zaś Magdalena Sekutowska, w styczniu 2010 r. Obie musiały mieć trochę czasu na wdrożenie się w nowe obowiązki, poznanie polskiego rynku, inwestorów i hotelarzy. Obie nie mają też na swych białogłowskich – jak powiedziałby Zagłoba – głowach jedynie Polski.
Faktem jest, że paniom pomaga rozwój sytuacji zarówno w Polsce, jak i na światowym rynku hotelarskim. Pomaga lepsza, szersza oferta obu sieci (czytaj: przede wszystkim o wiele bardziej atrakcyjne, niż kilka lat temu, a więc niższe opłaty na rzecz sieci) i wprowadzenie nowych produktów, co jest związane ze zmianą ich globalnych strategii rozwoju. Ale faktem jest także, że inne wielkie grupy hotelowe też nie śpią i na świecie wdrażają, a w Polsce chciałyby wcielić w życie, podobne strategie. Gorzej dla nich, że część nie ma w Polsce swych przedstawicieli specjalnie dedykowanych naszemu rynkowi, czy też tej części Europy. Nie mają tu ludzi tak pracowitych, otwartych i chcących się uczyć oraz tak już doświadczonych, jak obie Panie. I tak uroczych, kontaktowych i sympatycznych.
W tym miejscu muszę przeprosić: wśród trzech osób, które walnie przyczyniają się do rozwoju międzynarodowych sieci w Polsce jest jeden mężczyzna. To Alex Kloszewski, partner w międzynarodowej firmie doradczej Colliers Hospitality. Aktualnie sztandarowym projektem Alexa jest wprowadzenie na polski rynek wielkiego nieobecnego, czyli grupy Wyndham. Jednak ten posiadający kilkudziesięcioletnie doświadczenie w międzynarodowym hotelarstwie Polak, maczał palce w większości projektów hoteli międzynarodowych marek, które powstały w Polsce po roku 1990. Poza Wyndhamem pracuje obecnie m.in. przy hotelach grupy Inter- Continental i Hilton.
Na jednym z portali poświęconych hotelarstwu przeczytałem ostatnio anonimowy komentarz do informacji poświęconej otwarciu kolejnego Best Westerna: obcy kapitał wykupił kolejny hotel, wszystkich nas wykupią! Nie polemizuję, bo nie ma z czym i z kim. Myślę, że wiele z ponad ćwierć tysiąca obiektów noclegowych wystawionych obecnie na sprzedaż marzy, żeby wykupił je obcy kapitał. Tylko, że ten kapitał jakoś wcale się do tego nie garnie. Garnie się natomiast do tego, by na polskich hotelach zawiesić swój szyld. I w ramach obopólnie korzystnego biznesu spijać śmietankę w postaci poboru opłat od gości, których do tych hoteli sprowadzi. Pisząc „obopólnie korzystnego biznesu” mam na myśli także przepływ do Polski i upowszechnienie technologii prowadzenia biznesu hotelarskiego. Bo wprawdzie mamy wiele pięknych hoteli, ale tej technologii mamy ciągle za mało. Gdybyśmy ją mieli, to szukające nabywców hotele sprzedawałyby się na pniu. Lub nie musiały w ogóle szukać nabywców, bo ich kondycja byłaby o niebo lepsza niż obecnie.
Andrzej Szafrański
*Gdyby, ktoś nie pamiętał, to bardzo podobne, bardziej negatywne, niż neutralne, obiegowe określenie „kobiet z siatami”, funkcjonowało w czasach PRL-u. Określenie miało kilka konotacji. Podwójnie negatywną było używanie „kobiet z siatami”, jako uosobienia rozpychania się, panoszenia, czegoś mało gustownego. Konotacją średnio negatywną było używanie „kobiet z siatami” do opisu smutnej codzienności i bezbarwnego losu polskiego społeczeństwa, w epoce socjalizmu. Bo, żeby siaty nieść, to trzeba było je napełnić, a napełniało się najczęściej stojąc w kolejkach. Najmniej negatywną konotacją, było używanie „kobiet z siatami”, do pokazania często fasadowej w PRL-u atencji jaką cieszyły się kobiety. Bo z jednej strony był 8 marca i kwiaty, a z drugiej siaty. Czyli w domyśle: nie ma kto pomoc nieść, nie ma kto zrobić zakupów, nie ma mężczyzn, a szczególnie dżentelmenów.
 
© 2009-2017 Hotelarstwo. Istnieje od wieków.
Projekt & cms: www.zstudio.pl
Newsletter: