Hotelarstwo
Dzisiaj jest: Środa, 20 Wrzesień 2017, imieniny Filipiny i Eustachego
Szukaj w serwisie:    

Tworzysz hotel? Sprawdź komu zawierzasz!

Tworzysz hotel? Sprawdź komu zawierzasz!
Fot. Fotolia
Powierzysz oszczędności życia przypadkowej osobie, bo obieca je pomnożyć? A swoje zdrowie komuś, kto powie o sobie: jestem lekarzem? A może dziecko wyślesz na wycieczkę z obcym facetem. Bo powie, że jest opiekunem? Nie? To czemu los kilku, kilkunastu milionów złotych powierzasz komuś, kogo określasz mianem: hotelarz?

W każdej branży są początkujący, adepci, przeciętni, ponad przeciętni, doświadczeni i eksperci.
Operacji na otwartym sercu nie wykonuje panienka od dwóch lat praktykująca w szpitalu, będąca w trakcie studiów. Pracy anestezjologa nie wykonuje przypadkowa osoba, która w harcerstwie pracowała w szpitalu polowym na obozie. Konstrukcji dla kilkunastopiętrowego wieżowca nie projektuje student politechniki czy inżynier od kanalizacji, tylko doświadczony w budownictwie wysokościowym inżynier. 
Przykłady można mnożyć. 

Kto pilotuje jako kapitan największe pasażerskie odrzutowce świata: Airbusy czy Boeingi? Te zabierające po 400-500 pasażerów? Piloci umiejący pilotować awionetki lub samoloty do oprysków rolniczych? Piloci myśliwców? A może piloci śmigłowców szturmowych, czy ciężkich śmigłowców transportowych. Nie, nie, nie.
Nawet jeśli ktoś ma licencję pilota samolotów pasażerskich - to jeszcze daleko mu do latania. By pilotować dany samolot pasażerski trzeba mieć na niego uprawnienia. Na konkretny typ samolotu. Jeśli ktoś ma uprawnienia do latania dużymi Airbusami, to nie może pilotować Embraera. 
By zostać kapitanem samolotu pasażerskiego trzeba mieć wieloletnie doświadczenie w lotnictwie i ogromny tzw. nalot ogólny czyli liczbę wylatanych godzin. Minimum to 1.500 godzin, ale w wielu liniach te
minima to 3.000 lub nawet 5.000 godzin. 
Pilot pilotowi nie równy. Każdy to przyzna i nie ma co do tego wątpliwości.
Dlaczego więc hotelarz to hotelarz?

Czasami mam wrażenie, że śnię zły sen

PRZYKŁAD 1 
Małżeństwo przygotowuje się do budowy 4* hotelu. Ponad 90 pokoi, sale konferencyjno-bankietowe, basen. Inwestycja na ponad 20 milionów złotych. Całość w pięknym parku starych drzew, obok dużej atrakcji turystycznej na skalę europejską - w jednym z miast powiatowych będących rozpoznawalną marką samą-w-sobie, ale z uwagi na bliskość dużego miasta wojewódzkiego traktowanego jako: 'na jednodniową wycieczkę, bez noclegu'.
Potencjał olbrzymi, rynek trudny bo konkurencja dużego miasta jest silna, inwestycja wymaga więc wyjątkowo wnikliwego przemyślenia i przemyślanego zaprojektowania oraz precyzyjnego skalkulowania funkcji hotelu - wynikających ze znajomości potrzeb potencjalnych klientów. 

Spotykam się z nimi, rozmawiamy. Coraz częściej z ich ust padają kontrowersyjne pomysły i propozycje. Gdy pytam o źródło inspiracji w odpowiedzi słyszę, że doradza im lokalny hotelarz. Z ciekawości pytam kto taki. Okazuje się, że kilka kilometrów pod miastem jest 'nieskategoryzowany zajazd w 3* standardzie', typowa gastronomia z noclegami. Kieruje nim osoba, która w ostatnich miesiącach poprawiła widocznie jakość restauracji, co miejscowi sobie cenią. 
I oto rozsądni ludzie, którzy mają duże, świetnie prosperujące przedsiębiorstwo, a którzy zaczęli wydawać ponad 20 milionów złotych są skłonni zawierzyć osobie, której całe doświadczenie hotelarskie to przydrożny zajazd z restauracją. Będą budowali 4* hotel, rozmawiamy o międzynarodowych markach: Mercure, GardenInn by Hilton - i nagle doradcą okazuje się pan z zajazdu. Gotów wręcz na 3 lata się z nimi związać i im hotel 'wyprowadzić'. A oni są temu rozwiązaniu poważnie radzi.
Bo przecież: 'hotelarz to hotelarz'.
'Pan z zajazdu' wiadomo - doradza jak sam umie. Nie ma co przytaczać jego światłych rad. Jak mawia młodzież: 'witki opadają'. Ale najbardziej zdumiewające jest to, że dla części inwestorów: hotelarz to hotelarz.
W jednym szeregu stoją:
- prowincjonalny szef przydrożnego zajazdu z pokojami;
- 'córka znajomych, która od dwóch lat pracuje w dwugwiazdkowym hotelu na recepcji, ale i jako kelnerka też i studiuje zaocznie hotelarstwo';
- człowiek, który otworzył w Polsce kilkanaście hoteli, doradzał w kolejnych kilkudziesięciu i przepracował kilkanaście lat jako dyrektor różnych hoteli. A doświadczenie ma i polskie i europejskie. 

PRZYKŁAD 2
Pani z mężem budują hotel. Mąż buduje, rządzi żona. Budynek w stanie developerskim, więc 'najwyższa pora zatrudnić hotelarza, bo za pół roku otwarcie'. Przyjeżdżam na budowę. Architekt wykonał dobrą pracę, budynek ładny. Z funkcjonalnością gorzej, ale to ułomność wielu polskich architektów - nie znają się na projektowaniu hoteli a projektują: pecunia non olet. 
W trakcie inspekcji budynku pokazuję i tłumaczę: co jest źle i dlaczego, podpowiadam jak rzecz uratować. Pokazuję wyłącznie rzeczy, które są jeszcze do uratowania, choć wymagają poniesienia dodatkowych kosztów. Pani oburzona, bo jej ten projekt konsultował hotelarz. Nienachalnie dopytuję o szczegóły. 'Hotelarz' okazuje się być wykładowcą katedry turystki w lokalnej wyższej uczelni, a kiedyś był kierownikiem recepcji w hotelu Orbisu w Poznaniu. Przez kilkanaście lat. 
Pani decyduje się mnie zatrudnić, rozmowa schodzi na warunki finansowe. Po chwili jest oburzona kwotami, spodziewała się, że pracuję dla idei. W dodatku ona zapłaci po otwarciu hotelu, jak będzie zadowolona. Uprzejmie żegnam się, szczerze życząc sukcesu. 
Pani informuje mnie, że nie ma sprawy, ona rozmawia jeszcze z innymi doradcami. Poza tym dziewczyna jej syna studiuje
w Poznaniu hotelarstwo, więc w zasadzie to wystarczy.

PRZYKŁAD 3
Po seminarium prowadzonym na targach podchodzi do mnie sympatyczna młoda kobieta. Dziękuje, gratuluje, podziwia. Miło. Poza tym stwierdza, że zainspirowana moim życiorysem też postanowiła zająć się doradztwem hotelarskim. Wyjmuje tablet i pokazuje swoją stronę w internecie.
Dobra domena, wpadający w ucho i budujący zaufanie adres, świetnie zrobiona strona. Ma się wrażenie oglądania strony dużej firmy konsultingowej, zwłaszcza że wszędzie odmieniane jest słowo 'zespół' choć nigdzie nie ma ani jednego nazwiska. 
Z ciekawości, zaraz po pogratulowaniu 'koleżance po fachu' wyboru tego czym chce się zajmować, pytam o jej doświadczenie i praktykę. Przez dwa lata pracowała w Ibisie w Szczecinie w recepcji, pomaga mamie która ma mały, nieskategoryzowany 'pensjonat' w Świnoujściu oraz pomagała w otwarciu dużego pensjonatu w centrum Świnoujścia. I już. To wszystko, całe jej doświadczenie hotelarskie.


Basenu nie robimy, bo to potem tylko koszty są

Hotelarstwo na etapie planowania obiektu, prognozowania klientów i ich segmentacji z uwzględnieniem sezonowości oraz cen sprzedaży - dla prawidłowego i optymalnego określenia funkcji i stref hotelu - to zadanie mega odpowiedzialne. Na to zaś trzeba od razu nakładać koszty funkcjonowania przyszłego hotelu.

'Basenu nie robimy, bo to potem tylko koszty są' - tego typu pewniki  o basenie, barze, klubie hotelowym, SPA, liczbie pokoi - słyszę przy  każdej prawie inwestycji. Gdy pytam o szczegóły tej wiedzy, moi rozmówcy powołują się na rozmowy z wykonawcami, znanym im hotelarzem albo powszechne przekonanie. Gdy dopytuję ile ich znajomego kosztuje basen - nie wiedzą: 'on sam nie wie, ale mówił że drogo'. Co to znaczy drogo? Dla kogo drogo? Ile będzie tracił hotel nie mając basenu? Czy 2 tys. złotych za energię do ogrzania i wentylacji basenu to dużo? Przecież to zależy. Jeżeli za energię hotel będzie płacił ponad 30 tys. zł miesięcznie - to niedrogo. Jeśli 5 tys. złotych - to warto się zastanowić nad basenem, ale nie skreślać go z góry, nie analizując co hotel traci wraz z nieposiadaniem basenu. 

Podziwiam wiarę, bo przecież nie lekkomyślność? 

Skąd bierze się to wiara inwestorów, że każdy ko otarł się o pracę w hotelarstwie to 'hotelarz'? Dlaczego są skłonni ryzykować własny majątek i kredyt idący w miliony złotych, wierząc że architekt zna się na hotelarstwie, podobnie jak pan prowadzący przydrożny zajazd z pokojami lub studentka hotelarstwa. 
Doradcę trzeba dobierać według klucza: szukam osoby mającej praktykę i doświadczenie w tym obszarze hotelarstwa, w którym zamierzam
zainwestować.
  • Planujesz zajazd z pokojami przy drodze? Szukaj kogoś kto taki zajazd
prowadzi lub niedawno prowadził.
  • Planujesz hotel wypoczynkowy? Trzygwiazdkowy? W górach? Szukaj hotelarza,
który ma w swoim dorobku co najmniej kilka takich obiektów w różnych górach. Który je otwierał i prowadził przez kilka sezonów. Hotelarz, który pracował lub pracuje w  hotelach biznesowych w centrach miast nie będzie dla ciebie dobrym doradcą, jeśli otwierasz hotel w górach. On pracuje i ma doświadczenia z zupełnie innego świata hotelarskiego. Różnice są tak duże, jak między Ferrari a dostawczym Kia. I to i to ma cztery koła i kierownice, ale na tym podobieństwa się kończą. 
  • Podobnie: jeśli planujesz ekonomiczny hotel 2* - nie słuchaj kogoś kto
    pracował w 4*, 5* hotelach SPA. On nie ma pojęcia o tym jak powinien wyglądać,
    jak działa i jak funkcjonuje hotel jaki planujesz.

Jak myślisz: czy osoba jeżdżąca na co dzień samochodem osobowym wie, jak się jeździ TIR-a, jak się go prowadzi? Ja przejeżdżam około 40 tys. kilometrów rocznie kilkoma różnymi samochodami. Nie umiałbym jednak ruszyć TIR-em, nie wiem czy umiałbym ów pojazd uruchomić bez podpowiedzi. A nawet z podpowiedziami - z posesji na drogę bym już nie wyjechał.
Nigdy nie jeździłem TIR-em. Nie umiem, nie mam doświadczenia. A jestem kierowcą, Dobrym kierowcą. Ale TIR-em bym nie dał rady. Tak to jest.
Z hotelarzami jest tak samo. Jest hotelarz i hotelarz. Ważne by wybrać dobrze. Zwłaszcza gdy ma się do wydania znaczną sumę, nie zawsze własnych pieniędzy.


Jacek Piasta | www.jacekpiasta.pl
Pytania? Napisz: j.piasta@e-hotelarstwo.pl

Jacek Piasta
Ekspert i praktyk hotelarstwa z 20-letnim stażem. Na co dzień zarządza hotelami jako dyrektor, obecnie: 3* hotelem Lamberton Business & Conferences pod Warszawą. W jego dorobku dyrektora przeważają hotele 4*. Pracował przez kilka lat także jako prezes spółek hotelarskich. Jest inicjatorem powołania i Senior Ekspertem Instytutu Hotelarstwa w Warszawie. Dysponuje olbrzymią wiedzą o krajowym rynku hotelarskim, w swoim dorobku ma ponad 150 procesów doradczych i kilkanaście wybudowanych i uruchomionych hoteli. Jest autorem podręcznika 'Marketnig w hotelarstwie. Podręcznik praktyczny'. Znajduje też czas na bycie wykładowcą w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy.





 

© 2009-2017 Hotelarstwo. Istnieje od wieków.
Projekt & cms: www.zstudio.pl
Newsletter: