Hotelarstwo
Dzisiaj jest: Niedziela, 23 Luty 2020, imieniny Romany i Damiana
Szukaj w serwisie:    

Mini konkurs x2: bezimienny hotel, impreza „masowa”  2011-02-19

Mini konkurs x2: bezimienny hotel, impreza „masowa”
Fot. apsz

Dlaczego przedstawiony na zdjęciu hotel nie ma szyldu, co to za hotel i gdzie jest zlokalizowany?
Świat się zmienia na naszych oczach i to zmienia się coraz szybciej. Na przedstawionym na zdjęciu budynku jeszcze wczoraj był szyld z nazwą. Dziś (19 luty 2011 r.) już go nie ma i to tempo jakoś natchnęło Redakcję, do uzupełnienia drugiego już mini konkursu o dodatkowe pytanie.
Pytaniem zasadniczym jest: jaka impreza o charakterze „masowym” miała się odbyć na początku lat 40. XX wieku w miejscu i okolicy miejsca (czyli w mieście), na którym obecnie wznoszona jest budowla pokazana na zdjęciu zamieszczonym poniżej? Budynki o jakim charakterze miały powstać w miejscu byłego i obecnego „obiektu sportowego”?
Odpowiedzi prosimy przesyłać pocztą elektroniczną na adres:  
Odpowiedzi na pierwsze z pytań prosimy przesłać jak najszybciej, bo – jak napisaliśmy – świat się zmienia szybko i za kilka dni sprawa się wyda, a może nawet stanie się głośna, dlatego zwycięzcą konkursu zostanie ten, kto najszybciej odpowie na pytania.
Odpowiedzi na pytania dotyczące drugiego z zamieszczonych zdjęć prosimy nadsyłać w „normalnym trybie”, czyli do 25 lutego.
Wśród Czytelników, którzy prawidłowo odpowiedzą na pytania zostanie rozlosowana bezpłatna prenumerata miesięcznika „Hotelarstwo” na pół roku. Wśród uczestników kilku kolejnych konkursów, zostanie rozlosowana roczna prenumerata „Hotelarstwa”, zaś wśród tych, którzy prawidłowo odpowiedzą na pytania w kilku kolejnych konkursach, zostanie wylosowany bezpłatny udział w konferencji „Bezpieczny Hotel 2012”.
Nie piszemy szczegółowo w ilu konkursach, ponieważ Redakcja sama jeszcze nie wie, jakim zainteresowaniem będą cieszyły się nasze mini-konkursy i na ile starczy nam pomysłów. Ale, jak wnioskujemy z liczby odpowiedzi i zainteresowania, mini konkurs "chwycił". Więc będziemy go rozwijać.

Imprezy naprawdę masowe w Polsce XX wieku
Dlaczego imprezy masowe? Dlatego, że już za niewiele więcej niż 470 dni rozpocznie się turniej piłkarski Euro 2012 - wydarzenie do którego od ponad 4 lat przygotowuje się pół Polski, w tym wielu hotelarzy. Jak wynika z szacunków podawanych przez spółkę PL.2012, w trakcie trzech tygodni Euro 2012 do Polski przyjedzie łącznie około 1 miliona turystów. Od czterech lat trwa też dyskusja, o tym czy miejsc noclegowych dla gości turnieju wystarczy, czy też nie? O tym więcej piszemy m.in.: http://www.e-hotelarstwo.com/aktualnosci/turystyka_baza_noclegowa?more=1040509552 .
Jest to pierwsza tak duża impreza sportowa organizowana w naszym kraju i pierwsza duża impreza o charakterze międzynarodowym organizowana w tym wieku. Ale nie pierwsza duża impreza masowa, połączona z przemieszczaniem się dużych mas ludzi i z koniecznością rozwiązania problemu ich zakwaterowania. Mamy zatem jakiś narodowe doświadczenia w tym zakresie, a przede wszystkim jako naród mamy też zdolność tzw. kreatywnej improwizacji. Nigdy nie udawało się nam dopiąć sprawy na „ostatni guzik”, ale też wychodziliśmy raczej obronną ręką.
Pierwszą dużą imprezą w XX wieku, która odbyła się w istniejącej przecież tylko w sercach Polaków, bo z pewnością nie na mapach, Polsce, były krakowskie obchody 500-rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Na wielką manifestację patriotyczną, która miała miejsce w lipcu 1910 roku w Krakowie, który w podzielonej na zabory Polsce był jedynym miejscem, gdzie polskie społeczeństwo cieszyło się pełną wolnością, swobodą religijną i kulturalną, a także w znacznym stopniu polityczną, przybyło do liczącego wówczas 103 tys. mieszkańców Krakowa ok. 150 tys. ludzi.
W czerwcu 1932 roku do liczącej wówczas ok. 35 tys. mieszkańców Gdyni, na pierwsze obchody Święta Morza przyjechało ok. 120 tys. ludzi z całej Polski. Więcej o tej imprezie piszemy w dalszej części materiału.
6 sierpnia 1939 roku w Krakowie miały miejsce obchody 25-lecia Czynu Zbrojnego Legionów, na które do liczącego 259 tysięcy mieszkańców Krakowa przyjechało ok. 100 tys. osób z całej Polski. Uczestnicy imprezy spali nie tylko w hotelach, ale także w domach zakonnych i zorganizowanych prowizorycznych noclegowniach zlokalizowanych m.in. w krakowskich fortach.
W dniach od 31 lipca do 14 sierpnia 1955 roku odbywał się w Warszawie V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. W imprezie wzięło udział 30 tys. gości zza granicy oraz 150 tys. uczestników z kraju, którzy m.in. ze względu na ograniczoną liczbę miejsc noclegowych przebywali w stolicy w czterech kilkudniowych turach. Noclegi dla przybyszy urządzano gdzie się dało: w akademikach, hotelach robotniczych, w oddanych do eksploatacji, ale nie zasiedlonych jeszcze mieszkaniach, a w pobliżu Parku Skaryszewskiego na Pradze urządzono wielkie miasteczko namiotowe.
Z historii najbliższej, w latach 1979, 1983, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999 i 2002 miały miejsce pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski. W spotkaniach z papieżem Polakiem, w mszach niejednokrotnie brało udział po kilkaset tysięcy osób.

Jak organizowano noclegi podczas Święta Morza w roku 1932?
„Święto tego rodzaju, przy odpowiedniej propagandzie ze strony Ligii Morskiej, wzbudziło ogromne zainteresowanie w kraju. Co dzień zgłaszają się nowe wycieczki ze wszystkich dzielnic. Prasa nam pomagała, umieszczając nasze komunikaty, w których dokładnie podawaliśmy, co każda wycieczka czynić powinna, aby mieć w Gdyni zapewniony nocleg”, opisuje w swych wspomnieniach „Narodziny żeglugi*” Julian Rummel, który był jednym z głównych organizatorów imprezy.
„Prosiliśmy o przyjazd wycieczek o ile możliwe w strojach narodowych. Podaliśmy prekluzyjny termin zgłaszania wycie­czek, jednak byłem przygotowany na to, ze przy naszych nawykach mogą przyjechać wycieczki nie zgłoszone. W Gdyni przy­gotowaliśmy wszystkie możliwe lokale. Wielką pomocą było kilka dużych bloków Ubezpieczalni Społecznej, jeszcze nie odda­nych do użytku, gdyż nie były całkowicie wykończone. Pułkow­nik Pożerski zdobył siano, które zostało rozłożone w pokojach. Zdobył on również pewną liczbę namiotów od władz wojskowych. Byliśmy w stanie rozlokować dobre kilkadziesiąt tysięcy osób. Wydrukowaliśmy spis wycieczek ze wskazaniem przydzielonych im kwater. Przed dworcem kolejowym urządziliśmy biuro kwa­terunkowe, dokąd każda z przybywających wycieczek miała się zaraz po przyjeździe zgłosić dla otrzymania przewodnika. Miasto ustawiło w przewidywanych punktach najczęstszego przebywa­nia przyjezdnych nowe hydranty. Dopuściliśmy do jak najlicz­niejszego udziału inicjatywę prywatną w dziedzinie urządzenia budek z jedzeniem i napojami, przy czym wprowadziliśmy swój cennik, a specjalna organizacja miała pilnować, aby przyjezdni nie byli przedmiotem wyzysku.
Zgłoszenia ciągle napływały i by­ło widoczne, że musimy się liczyć z przyjazdem do 80 tys. osób. W związku z tym zapewniliśmy dodatkowe kwatery w Wej­herowie na 4500 ludzi, z których zresztą nie skorzystano. W Tcze­wie i na ostatniej stacji na nowej linii kolejowej Bydgoszcz-­Gdynia wycieczki spotykali ajenci komitetu ze spisami kwater, dawali objaśnienia kierownikom wycieczek, a nam telefonowali o przyjeździe tych lub innych wycieczek, tak że zawsze wiedzie­liśmy, jakie pociągi z jakimi wycieczkami mają przybyć do Gdy­ni”.
Jak  wynika ze wspomnień Rummla, stawiana za przykład przedwojenna kolej Polska, która faktycznie była wówczas jedną z lepiej działających kolei w Europie, też bywała ciężka we współpracy:
„Kolej zgodziła się na ulgowe bilety na przyjazd da Gdyni, ważne na kilka dni przed Świętem Morza, przy czym specjalnie się upierałem, aby przyjazd nie odbył się jednocześnie, co bardzo utrudniłoby naszą sytuację. Kolej przez długi czas nie mogła zrozumieć, że i w jej interesach leży, aby rozłożyć intensywny ruch na wiele dni, a nie skoncentrować go w ciągu jednego. (…) Już od 28 czerwca rozpoczął się zjazd. Pociągi szły za pociągami. Nasza organizacja funkcjonowała znakomicie i w ciągu całego Święta Morza nigdzie nie zawiodła.
Pogoda była ciepła i słoneczna. W przeddzień przeszedł deszcz, więc wszystko zostało wymyte i nie było kurzu. Nie wszyscy chcieli iść do przydzielonych im kwater - część przyjezdnych rozłożyła się na zboczach Kamiennej Góry i tam nocowała. Nigdy Gdynia nie była tak ożywiona i nie widziano w niej tylu ludzi naraz. Obawialiśmy się niedociągnięć i ewentualnych skarg ze strony przyjezdnych, w związku z czym redaktor Tetzlaff skom­ponował doskonały plakat z nagłówkiem "Uśmiechnij się". Na plakacie była krótka odezwa komitetu mówiąca, że chociaż wszy­stko zostało zrobione, aby przyjezdni czuli się dobrze, ale nie należy zapominać, że Gdynia w dniu Święta Morza przyjmuje dwa razy więcej przyjezdnych, niż wynosi liczba jej mieszkań­ców. Więc mogą być braki i usterki. Nie sądźcie nas srogo, a je­śli coś nie będzie tak, jak by się chciało - uśmiechnij się”.
Gorzej było z odjazdem gości z Gdyni. Razem z tymi, którzy przyjechali z Gdańska i z okolic, oceniono liczbę przyjezdnych na jakieś 120 tys. (przy ludności Gdyni około 35 tys.). Tłumy oblegały dworzec kolejowy, kolej tego nie przewidziała i panował tam tłok. Przez całą noc odchodziły pociągi w różnych kierunkach”.
A efekty?
„Skończyło się Święto Morza. Goście się rozjechali. Gdynia długo o tym święcie mówiła i bardzo długo o nim pamiętała. Później w miejscowym urzędzie skarbowym mówiono mi, że w związku z tym świętem tak dużo pieniędzy wpłynęło do Gdyni, że wszystkie zaległości podatkowe zostały opłacone, a suma wpływów podatkowych od miejscowego drobnego przemysłu i handlu zwiększyła się o kilkaset tysięcy złotych. (…)
*-Julian Rummel, Narodziny żeglugi, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1980

Fot. apsz
© 2009-2019 Hotelarstwo. Istnieje od wieków.
Projekt & cms: www.zstudio.pl