Hotelarstwo
Dzisiaj jest: Niedziela, 23 Luty 2020, imieniny Romany i Damiana
Szukaj w serwisie:    

Dachu zamknąć się nie dało..., Polacy nic się nie stało…  2012-10-17

Dachu zamknąć się nie dało..., Polacy nic się nie stało…
Fot. apsz
Dodatkowych, acz niespodziewanych, gości przysporzyły warszawskim i podwarszawskim obiektom noclegowym: brak wyobraźni i nieudolność organizacyjna Narodowego Centrum Sportu i Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz… właściwości konstrukcyjne Stadionu Narodowego. Gośćmi byli kibice, którzy przyjechali na wtorkowy mecz piłkarski Polska – Anglia. Mecz miał się odbyć na Stadionie Narodowym, jednak z powodu nieprzygotowania obiektu na tak intensywne opady deszczu, jakie miały miejsce we wtorek, został przeniesiony na środę. Stadion nie miał rozłożonego składanego dachu, a w czasie ulewy nie dało się tego zrobić. Murawa boiska tonęła w wodzie, bo system drenażu odprowadzający nadmiar wody z boiska działa jedynie przy zamkniętym dachu. Organizatorzy – PZPN i Narodowe Centrum Sportu – nie przewidzieli też personelu, który mógłby podjąć próby usunięcia wody.
Wtorkowy mecz miało obejrzeć na stadionie niemal sześćdziesiąt tysięcy kibiców, z czego co najmniej kilkanaście tysięcy – w tym ok. 3 tys. Anglików - przyjechało spoza Warszawy. Trudno określić ilu z nich zdecydowało się na nie planowany wcześniej nocleg i pozostanie w Warszawie o dobę dłużej, jednak obiekty noclegowe sprzedały dodatkowo przynajmniej o kilkaset pokoi więcej. W niektórych hotelach w Centrum Warszawy zabrakło nawet miejsc. Natomiast zapewne o kilkaset, ale procent, skoczyła sprzedaż w warszawskich lokalach gastronomicznych, które późnym wieczorem tłumnie nawiedzili kibice sfrustrowani kilkugodzinnym czekaniem na stadionie: najpierw na mecz a potem przeciągającą się decyzję organizatorów o jego odwołaniu. 
Spośród hoteli  na pewno dodatkowo zarobił Hilton, który o dobę dłużej gościł reprezentację Anglii. Swoje wziął też Hyatt, w którym już tradycyjnie – mimo niezadowolenie obecnego trenera - mieszkają reprezentanci Polski.  
„Wracając” jednak na boisko, to wydaje się, że istnieją duże szanse, że nasz „cudowny”, wybudowany za niemal 2 mld zł Stadion Narodowy, po takiej „reklamie” będzie w przyszłości mniej popularnym miejscem do organizacji różnych imprez, czyli będzie zarabiał zdecydowanie mniej, niż marzy się jego włodarzom. Zatem podatnicy – czyli Polacy – dołożą więcej do jego utrzymania. Trudno też określić, na ile wtorkowa kompromitacja gospodarzy Narodowego (czyli w praktyce – Polski), która już odbiła się echem w brytyjskich i europejskich mediach, zniweczy dobry efekt promocyjny, jaki Polska uzyskała dzięki Euro 2012.  A może - w myśl powiedzenia, że nie ważne, czy dobrze, czy źle, ważne by mówili - wzmocni efekt promocyjny? 
PS. Media sugerują, że PZPN, w którym za 10 dni odbędą się wybory nowego prezesa (obecny – Grzegorz Lato – nie miał szans i zrezygnował z kandydowania), zajęty jest grą o władzę, w związku z czym nie mógł poświęcić odpowiedniej uwagi przygotowaniom do meczu.  
Zdjęcie: Dlaczego na Stadionie Narodowym zasuwany dach działa tylko w czasie pogody? Bo gdy go projektowano mówiło się, że Lato będzie wiecznie.

© 2009-2019 Hotelarstwo. Istnieje od wieków.
Projekt & cms: www.zstudio.pl