Hotelarstwo
Dzisiaj jest: Środa, 26 Luty 2020, imieniny Mirosława i Aleksandra
Szukaj w serwisie:    

Statek „Batory”, czyli Orbis a sprawa morska. Rozwiązanie mini-konkursu  2011-04-02

Statek „Batory”, czyli Orbis a sprawa morska. Rozwiązanie mini-konkursu
GDYNIA, wyd. GZPT, 1931 r
W charakterze zacumowanego w Gdyni pływającego hotelu w okresie od lipca 1969 r. do grudnia 1970 r.  służył dawny polski transatlantyk m/s „Batory”. Dysponującym w tym czasie 816 miejscami noclegowymi (pasażerskimi) statkiem, zarządzał Miejski Ośrodek Sportu, Turystyki i Wypoczynku (MOSTiW) w Gdyni, który wydzierżawił ówczesnemu biuru podróży Orbis część hotelową i gastronomiczną jednostki. Niestety wyniki operacyjne i trudności z eksploatacją tak nietypowego obiektu, doprowadziły do zaniechania działalności i zapadła decyzja o sprzedaży „Batorego” na złom, czyli przysłowiowe „żyletki”. Żywot statku, zbudowanego w roku 1936, dokonał się w latach 1971-72 w stoczni złomowej w Hongkongu.
Prawidłowo odpowiedziała na nasze mini-konkursowe pytanie i otrzymuje półroczną prenumeratę „Hotelarstwa” Pani Magdalena Cicha ze Szczecina. Gratulujemy. Informuje jednocześnie, że był to ostatni mini-konkurs prowadzony bezpośrednio na łamach portalu e-hotelarstwo.com. Idea, jak informowaliśmy na początku, podjęta ad hoc i na próbę, na tyle spodobała się i przyjęła wśród Czytelników, że w postaci bardziej zinstytucjonalizowanej i jeszcze bardziej atrakcyjnej, będziemy ją kontynuować na łamach naszego nowego wydawnictwa – e-tygodnika „Hotelarstwo. Inwestycje. Gastronomia. Zarządzanie.” Zamykając zatem ten rozdział konkursu, pora na podanie zwycięzcy nagrody głównej, czyli bezpłatnego uczestnictwa w konferencji „Bezpieczny Hotel 2012”. Nagrodę otrzymuje Pan Jarosław Dura z Otwocka. Nie otrzymaliśmy natomiast żadnej, prawidłowej, czy też nieprawidłowej, odpowiedzi na pytanie z mini-konkursu zadane 13 marca. Prośba dotyczyła wymienienia nazwy chociażby jednego obiektu noclegowego, który został przekształcony w „miejsce pobytu przymusowego”, czyli więzienie lub areszt. I podanie kraju oraz miejscowości, w której się znajduje. Ponieważ pytanie było naprawdę trudne i dotyczy tylko jednego znanego nam przypadku przekształcenia obiektu noclegowego na areszt/więzienie zadaliśmy też pytanie w wersji light, czyli prośbę o nadesłanie jak najdłuższej listy zawierającej zestawienie hoteli, któe zostały zlokalizowane w dawnych więzieniach. 
odpowiedzi też nie dostaliśmy. Szkoda. Zapewniamy jednak, że do tematu wkrótce wrócimy.
A wracając do sprawy "Batorego", to jakież to były wyniki finansowe, które doprowadziły do rezygnacji z prowadzenia statku-hotelu? Otóż, jak można przeczytać w monografii m/s „Batory” – „Królewski statek Batory” pióra Jerzego Pertka (wyd. 1975, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk): „Straty, jakie poniosły Orbis i MOSTiW w czasie eksploatowania „Batorego”, przekroczyły kwotę 8 milionów złotych i dlatego jedynym wyjściem z tej sytuacji okazało się sprzedanie statku na złom”. I dalej: „W ciągu półtora roku, tzn. do końca 1970, z jego usług hotelowo-gastronomicznych korzystało 62 000 osób. Jest to bardzo niewiele, oznacza bowiem, że w hotelu „Batorego” i jego restauracjach było przeciętnie 100 osób dziennie.” Jednak o ile w krótkim sezonie letnim, to wynoszące średnio w roku niewiele ponad 12 proc. „wykorzystanie miejsc” sięgało i 100 proc. (piszący te słowa, pamięta tłok, bo miał okazję jako dziecko gościć w sierpniu 1970 roku na pokładzie statku-hotelu), to jesienią i zimą bywały dni, a nawet tygodnie, że wynosiło statystyczne 0 proc. Żeby jednak nie wyszło, że Polacy i ówczesny Orbis byli totalnymi nieudacznikami, to mniej więcej w tym samym czasie podobne przedsięwzięcie podjęte za granicą przez nie byle jakich fachowców od biznesu noclegowego jakim są Amerykanie, również zakończyło się fiaskiem. Kupiony w Wielkiej Brytanii i sprowadzony do Port Everglades na Florydzie o wiele bardziej znany od „Batorego” transatlantyk „Queen Elizabeth”, tylko przez chwilę był wykorzystywany jako kombinat hotelowo-gastronomiczno-rozrywkowy.  Przedsięwzięcie nie przyniosło nowym właścicielom ani szczęścia, ani pieniędzy i statek został sprzedany do Hongkongu, w którym był wykorzystywany jako siedziba pływającego uniwersytetu. Ostatecznie statek spłonął w Hongkongu 9 stycznia 1972 roku, a jego wrak został pocięty na złom. Podejrzewano umyślne podpalenie, celem otrzymania ubezpieczenia – właściciel kupił statek za 3,5 mln USD, a ubezpieczył go na 8 mld USD.
O wiele lepiej skalkulowali biznes właściciele „bliźniaka” „Queen Elizabeth”, transatlantyka „Queen Mary”, którzy w maju roku 1971 zacumowali statek w Palm Beach w Kalifornii, gdzie do dziś służy w charakterze pływającego hotelu, centrum rozrywki i muzeum w jednym.
Zupełnie natomiast nie skalkulowali biznesu menedżerowie z przedwojennego Orbisu, do którego należała przedstawiona na zdjęciu motorówka o nazwie Orbis. Oto co pisze o przedsięwzięciu Juliusz Rummel, w cytowanych już w jednym z konkursowych tekstów wspomnieniach „Narodziny żeglugi” (wyd. 1980, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk): „ W Gdyni było dwóch Kaszubów, którzy mieli motorówki. Z nich wybrałem Roberta Wilkego, jako bardziej solidnego, i zaproponowałem mu, aby nabył lepszą motorówkę i zaczął wozić publiczność (obwozić turystów po powstającym porcie w Gdyni – przyp. Red.) do portu. Dałem mu prawo korzystania z przystani „Żeglugi” i zaproponowałem, że bilety będzie sprzedawała kasa „Żeglugi” na przystani za 5 proc. komisowego. Pan Wilke się zgodził, w krótkim czasie nabył drugą, większą motorówkę, a potem trzecią i interes zaczął prosperować. Uszczęśliwiony przedsiębiorca spotykając mnie zawsze szeroko się uśmiechał i dziękował za pomoc. Już po moim odejściu z „Żeglugi” powstała nowa kombinacja – stworzyć nowe towarzystwo, które by eksploatowało ten sam ruch z udziałem „Orbisu” (chciał on robić wszystko). Zamówiono w Szwecji dwie duże motorówki, dość kosztowne, ale to przedsiębiorstwo przetrzymało zdaje się tylko jeden rok. Pan Wilke konkurencję wytrzymał, nowe zaś towarzystwo poniosło duże straty, tak że ostatecznie jedną z nowych motorówek oddano do eksploatacji Wilkemu, a druga chodziła z Gdyni do Orłowa.”
Komentując w sposób nieco tylko złośliwy: w świetle tych morskich strat, nie można się raczej dziwić, a wręcz przeciwnie – w pełni zrozumiała wydaje się strategia obecnego Orbisu/Accoru zakładająca skoncentrowanie się na działalności hotelarskiej.
Na zdjęciu: Motorówka pasażerska Orbis w Gdyni. Zdjęcie jest reprodukcją z albumu „Gdynia” wydanego w roku 1931 przez Gdyński Związek Propagandy Turystycznej.
© 2009-2019 Hotelarstwo. Istnieje od wieków.
Projekt & cms: www.zstudio.pl